Cześć kochani :)
Pisanie pracy magisterskiej jakoś mi idzie. Właśnie skończyłam najtrudniejszą chyba część, czyli przegląd literatury, pozostała mi tylko analiza wyników. Oczywiście o ile dobrze wykonałam obliczenia, bo nie wiem czy moja pani promotor już je zweryfikowała, pewnie okaże się w następnym tygodniu ;)
To tak tytułem wstępu ;D
A czemu chciałam się z Wami podzielić wrażeniami z użycia ampułek Marion?
Zachęcam do dalszej lektury :)
W kartonowym pudełeczku znajduje się 5 ampułek po 7 ml. Po otwarciu takiej ampułki, sposobem twist-off, od razu czujemy mocny zapach olejku arganowego. Mi osobiście bardzo podoba się ten zapach więc na pewno nie przeszkadza mi jego intensywność. Płyn ma żółto-pomarańczowe zabarwienie, a jego konsystencja jest dość lejąca. Aczkolwiek nie miałam problemu z nałożeniem i rozprowadzeniem go na całej głowie. Producent zaleca nakładać je na umyte i wilgotne włosy i tak też zrobiłam. Odczekałam chyba nawet więcej niż zalecane 2-3 min i spłukałam włosy letnią wodą.
Po wyschnięciu naprawdę miałam miłe zaskoczenie!
Włosy były gładkie, nawilżone i nie puszyły się :) Zapach olejku arganowego dalej w minimalnym stopniu był wyczuwalny na włosach, co oczywiście jest plusem, bo lubię jak włosy pachną.
Kolejnym plusem jest to, że jeżeli mamy krótsze włosy, wiadomo, że nie wykorzystamy całej ampułki na 1 raz. I tu producent pomyślał i można taką buteleczkę zakręcić, wystarczy tylko obrócić tą końcówkę i ta-dam nic się nie wylewa :)
Użyłam tej ampułki dopiero dwa razy, żeby nie przesadzić i nie przetłuścić włosów. Producent zaleca nakładanie jej w pierwszym tygodniu co dwa dni, a w drugim co 3, ja jednak postanowiłam używać ich co 2 mycie włosów (włosy myję, co 2 dzień) :)
Na chwilę obecną jestem zadowolona z efektów. Bałam się, że moje włosy po czymś takim będą się bardziej tłuścić, ale nic takiego nie nastąpiło. A nawet wydaje mi się, że moja skóra głowy potrzebowała po zimie takiego intensywnego nawilżenia.
Po takim dobrym pierwszym wrażeniu mam ochotę na więcej i dalej go testuję! :)
Jako, że dzisiaj pogoda nie dopisuje (a przyjemniej u mnie w mieście :P) zakończę nietypowo ten post i zostawiam Was z pozytywną piosenką :)
klik!
P.S. Szykuję dla Was niespodziankę !
Pozdrawiam
Angeliq
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marion. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marion. Pokaż wszystkie posty
piątek, 30 maja 2014
niedziela, 25 maja 2014
Misz masz
Hejka!
Będzie dzisiaj trochę chaotycznie. Mam nadzieję, że nie przestraszycie się i dotrawiacie do końca tej notki :) A będzie tak dlatego, że chcę Wam pokazać kilka różnych rzeczy.
Pogoda jest piękna i jakoś tak nie zachęca do pisania pracy magisterskiej. Ale na to żeby napisać dla Was notkę to jak najbardziej :D
Po pierwsze chciałam sprostować ostatni wpis w którym pisałam o moim ulubionym podkładzie Whipped Creme Max Factor. Otóż nie mam tak ciemnej karnacji jak myślałyście po tej recenzji ;)
Postarałam się o fotki przed i po nałożeniu podkładu :)
A tak wyglądam zupełnie sauté:
Mam nadzieję, że się nie wystraszyłyście ;) Jak widać moja twarz nie jest idealna, mam tam jakieś małe zmiany, ale głównie zależy mi na likwidacji świecenia się.
A tak wyglądam po nałożeniu wspomnianego podkładu, kolor 75 GOLDEN:
Zdjęcia były robione w naturalnym świetle i jak widać podkład ładnie wtopił się w skórę i troszkę zakrył co nie co. Nie lubię nakładać na siebie dużo "tapety", bo wydaje mi się, że przy mojej mieszanej cerze wszystko zacznie brzydko spływać.
A tak wyglądał w słoiczku:
A teraz kilka produktów, które ostatnio zakupiłam:
Pozdrawiam
Angeliq
Będzie dzisiaj trochę chaotycznie. Mam nadzieję, że nie przestraszycie się i dotrawiacie do końca tej notki :) A będzie tak dlatego, że chcę Wam pokazać kilka różnych rzeczy.
Pogoda jest piękna i jakoś tak nie zachęca do pisania pracy magisterskiej. Ale na to żeby napisać dla Was notkę to jak najbardziej :D
Po pierwsze chciałam sprostować ostatni wpis w którym pisałam o moim ulubionym podkładzie Whipped Creme Max Factor. Otóż nie mam tak ciemnej karnacji jak myślałyście po tej recenzji ;)
Postarałam się o fotki przed i po nałożeniu podkładu :)
A tak wyglądam zupełnie sauté:
Mam nadzieję, że się nie wystraszyłyście ;) Jak widać moja twarz nie jest idealna, mam tam jakieś małe zmiany, ale głównie zależy mi na likwidacji świecenia się.
A tak wyglądam po nałożeniu wspomnianego podkładu, kolor 75 GOLDEN:
A tak wyglądał w słoiczku:
A teraz kilka produktów, które ostatnio zakupiłam:
- Krem bionawilżający do cery tłustej i mieszanej biała herbata Ziaja
- Lokówko-suszarka 4w1 Biedronka - 29,99 zł
- Zestaw Marion Biedronka - 6,89 zł
Miałyście któryś z tych produktów?
Zwłaszcza interesuje mnie firma Marion :)
Pozdrawiam
Angeliq
Subskrybuj:
Posty (Atom)